Stało się to dwa lata temu. Wtedy właśnie wstawiliśmy okna i
zakończyliśmy dach. Potem skończyły się pieniądze i przyszło nam jedynie
przestać myśleć o domu, który umościł się bezczelnie przed naszymi
oknami. Mieliśmy więc, jego bryłę stale przed oczami, trudno nam było
zapomnieć o nim i traktować jak powietrze. Trochę pomogło nam przyjście
na świat trzeciego dziecka, zmieniły się priorytety, jednak potrzeby
wręcz przeciwnie, dom stał się jeszcze bardziej niezbędny.
Ma około 140 metrów kwadratowych plus 30 metrów powierzchni garażu, który już z założenia miał stanowić powierzchnię mieszkalną i pełnić rolę takiego pomocnika. Miała tu stać pralka, pojemniki na brudną bieliznę, suszarka, deska do prasowania żelazko itd. Miało to być pomieszczenie na wszystko, ale kulturalne z narożnikiem i stoliczkiem. Takie do „tańca i do różańca”. Potem zachorowała moja mama, więc myślałam o przekształceniu garażu w pokój dla niej, komfortowy, z łazienką i wyjściem na taras. Nie udało się nowotwór był szybszy od nas. Mama miała szpiczaka i właściwie dwa i pół roku choroby spędziła w swoim łóżku. Umarła. Teraz garaż czeka na kolejną rolę, w której mam nadzieję się spełni. Będzie pokojem i sypialnia mojej teściowej. Założenia o ubikacji i łazience zostały podtrzymane.
Na parterze jest jeszcze hol i prysznic z ubikacją, oraz pokój dzienny z kuchnią – duża przestrzeń prawie sześćdziesięcio-metrowa. Góra to cztery sypialnie i łazienka z normalnym „pokojowym” oknem. Cieszę się też z komunikacji, wygodnej i dość przestronnej. Nad garaże na razie przewidujemy taras a w przyszłości albo oranżerię, albo własną sypialnię. Dom jest dogłębnie przemyślany. Jest skutkiem wieloletniego przygotowywania się do budowy i marzeń o wielu typach domu, możliwych do wybudowania na wąskiej działce (20 m) o powierzchni 700 metrów na dodatek z drugim, już stojącym na niej domem, a raczej domkiem letniskowym (60 m).
front budynku, wystawa południowa;
front budynku, wyjście z kuchni i "garażu" do ogrodu;
elewacja północno-wschodnia;
wschodnia ściana budynku;
pokój dzienny z wyjściem na taras z tyłu budynku;
kuchnia;
"garaż";
pokój dzienny;
pokój Mika;
nasza sypialnia;
widok z łazienki;
dzieciaki w małym domku, krótko po powiększeniu rodzinki;
Ma około 140 metrów kwadratowych plus 30 metrów powierzchni garażu, który już z założenia miał stanowić powierzchnię mieszkalną i pełnić rolę takiego pomocnika. Miała tu stać pralka, pojemniki na brudną bieliznę, suszarka, deska do prasowania żelazko itd. Miało to być pomieszczenie na wszystko, ale kulturalne z narożnikiem i stoliczkiem. Takie do „tańca i do różańca”. Potem zachorowała moja mama, więc myślałam o przekształceniu garażu w pokój dla niej, komfortowy, z łazienką i wyjściem na taras. Nie udało się nowotwór był szybszy od nas. Mama miała szpiczaka i właściwie dwa i pół roku choroby spędziła w swoim łóżku. Umarła. Teraz garaż czeka na kolejną rolę, w której mam nadzieję się spełni. Będzie pokojem i sypialnia mojej teściowej. Założenia o ubikacji i łazience zostały podtrzymane.
Na parterze jest jeszcze hol i prysznic z ubikacją, oraz pokój dzienny z kuchnią – duża przestrzeń prawie sześćdziesięcio-metrowa. Góra to cztery sypialnie i łazienka z normalnym „pokojowym” oknem. Cieszę się też z komunikacji, wygodnej i dość przestronnej. Nad garaże na razie przewidujemy taras a w przyszłości albo oranżerię, albo własną sypialnię. Dom jest dogłębnie przemyślany. Jest skutkiem wieloletniego przygotowywania się do budowy i marzeń o wielu typach domu, możliwych do wybudowania na wąskiej działce (20 m) o powierzchni 700 metrów na dodatek z drugim, już stojącym na niej domem, a raczej domkiem letniskowym (60 m).
front budynku, wystawa południowa;
front budynku, wyjście z kuchni i "garażu" do ogrodu;
elewacja północno-wschodnia;
wschodnia ściana budynku;
pokój dzienny z wyjściem na taras z tyłu budynku;
kuchnia;
"garaż";
pokój dzienny;
pokój Mika;
nasza sypialnia;
widok z łazienki;
dzieciaki w małym domku, krótko po powiększeniu rodzinki;